The Wind

First print Nature poem XXIV, 24
Johnson poem 321 | Franklin poem 334

Of all the sounds despatched abroad,
There ’s not a charge to me
Like that old measure in the boughs,
That phraseless melody
The wind does, working like a hand
Whose fingers brush the sky,
Then quiver down, with tufts of tune
Permitted gods and me.

When winds go round and round in bands,
And thrum upon the door,
And birds take places overhead,
To bear them orchestra;

I crave him grace, of summer boughs,
If such an outcast be,
He never heard that fleshless chant
Rise solemn in the tree,
As if some caravan of sound
On deserts, in the sky,
Had broken rank,
Then knit — and passed
In seamless company.

Link to Books, Emily Dickinson

Z tych, co się szeroko rozlegają dźwięków,
Nie ma dla mnie zawołania
Jak ta stara rytmu miarka w drzew gałęziach,
Bez frazy akompaniament
Wiatr ją czyni jakby aktem dłoni jakiejś,
A palcami czesze niebo,
Potem się waha, z nut kiściami opada
Dozwolonych mi, a bogom.

Gdy w zespołach wojażują sobie wiatry,
I po drzwiach przy tym brzdąkają,
Aż się ptastwo chowa wyżej,
Co by trwać w orkiestrowanie;

Konarowi łaski łaknę, porą letnią,
Jeśli jest taki banita,
Iż nie słyszał nigdy tej bez ciała pieśni,
Jak się srodze w drzewie wspina,
Niby jedna cała kawalkada dźwięku,
Na jałowiźnie, z błękitem,
Która szereg złamała,
A scalona — pognała
Pasażem niezwichrzonym.

The content may be used under any of the following licenses | Treści można używać pod którąkolwiek z poniższych licencji:
CREATIVE COMMONS LICENSE 4.0,
CREATIVE COMMONS LICENSE BY-SA 3.0,
CREATIVE COMMONS LICENSE 2.5.