Zachować pożytek z tego, co nazywane jest życiem cywilizowanym, a zaradzić jednocześnie niesionemu przezeń złu, powinno być pierwszym przedmiotem myśli przy reformowaniu prawa.
Czy ów stan tak dumnie, a być może błędnie zwany cywilizacją, jak najlepiej promuje, czy też jak najgorzej ludzkim poczuciem szczęścia poniewiera, to kwestia gdzie spierać się można mocno. — Jak człowiek patrzy, z jednej strony zaślepia wzrok wspaniałość wystroju; z drugiej, porażają skrajności niedoli, a obydwu im człowiek sam dał początek. Ludzi najzamożniejszych zarówno jak najnędzniejszych spośród całego gatunku znajdziemy w krajach zwanych cywilizowanymi.
Standard Copyright © Teresa Pelka
Standardowe prawo autorskie
All rights reserved | Wszystkie prawa zastrzeżone
Ażeby rozumieć jaki stan społeczeństwa być powinien, trzeba mieć jako takie pojęcie o człowieka stanie naturalnym i prymitywnym, jak dziś pośród Indian Ameryki Północnej. Nie ma w owym naturalnym stanie nic z tego spektaklu ludzkiej nędzy, co go ubóstwo i niedostatek wystawiają naszym oczom na ulicach wszelkich miast w Europie. Ubóstwo to zatem wytwór tego, co nazywane jest życiem cywilizowanym. Nie istnieje w stanie naturalnym. Z drugiej strony, stan naturalny to życie bez zalet płynących z agronomii, sztuk pięknych, nauki, oraz masowej produkcji.
Życie Indianina to w porównaniu z żywotami europejskiej biedoty nieustające święto; wygląda jednak po dziadowsku, gdy je porównać ze stylem życia człowieka bogatego. Takoż cywilizacja czy też to, co jest nią nazywane, działa na dwie strony: czyni jedną część społeczeństwa zamożniejszą, a drugą uboższą, niż byłoby losem jednej czy drugiej w stanie naturalnym.
Sformułowałem już założenie, mianowicie, ziemia w swym stanie prymitywnym i nieuprawnym była, a też zawsze by pozostawała WSPÓLNĄ WŁASNOŚCIĄ LUDZKIEGO GATUNKU — przy takim jej stanie, każdy człowiek przychodziłby na świat do jakiejś własności — a to system posiadania ziemi, z powodu swego niepodzielnego związku z kultywacją oraz tym, co nazywane jest cywilizowanym życiem, wchłonął własność ludzi których schedy pozbawiał, nie przyznając im, choć był powinien, za tę stratę żadnej asekuracji.
Nie jest to jednakowoż wina dzisiejszych posiadaczy. Nie jest tu zamiarem skarga czy zarzut, chyba że opowiedzą się oni za bezprawiem i stawią opór uczciwości. Wina tkwi w systemie; przekradła się na świat niepostrzeżona, a wspomogła ją potem agrarna praktyka miecza. Błąd ten jednak da się poddać reformie za życia następnych pokoleń; nie ograniczając czy wypaczając praw własności któregokolwiek z obecnych posiadaczy, fundusz może rozpocząć oraz rozwinąć pełną działalność w pierwszym roku od założenia, bądź niedługo potem, jak tu wykażę.
Proponuje się udzielać wypłat, jak zostały opisane, każdej osobie, bogatej czy biednej. To sposób najlepszy, by uniknąć zawistnych podziałów. Jest to także sposób słuszny, gdyż wypłata jest z tytułu naturalnego dziedzictwa, do którego uprawnienie ma każdy, niezależnie od własności jaką sam mógł wytworzyć, czy też odziedziczyć po innych. Osoby które wypłaty nie zechcą, mogą ją dorzucić do wspólnego funduszu.
Wychodząc zatem z założenia iż nikt urodzony w tym, co nazywane jest stanem cywilizowanym, nie powinien mieć się gorzej niż gdyby się był urodził w stanie naturalnym, a cywilizacja powinna była i nadal powinna tworzyć po temu zasoby, jedynie się da sprawy dokonać odejmując od wartości bieżącego stanu posiadania, proporcję co jest finansowo równoważna, dziedzictwu naturalnemu jakie ów stan wchłonął.
Rozmaite się da po temu proponować metody, najlepszą jednak widzi się taka, a nie tylko dlatego że operowałaby nie wypaczając praw dzisiejszych posiadaczy, i nie zakłócając poboru podatków, bądź działalności pożyczkowej na potrzeby rządu oraz obiegu, ale też dlatego że to metoda jak najmniej kłopotliwa i jak najbardziej skuteczna, gdzie poboru środków by dokonywano o czasie co najlepiej na to dozwala, czyli w momencie kiedy własność przechodzi z jednej osoby na drugą poprzez śmierć tej pierwszej. Testator nie udziela w takim przypadku darowizny; spadkobierca nic nie płaci. Tyle uprzedniego właściciela jedynie dotyczy, iż monopol na dziedzictwo naturalne, do którego prawa nie było nigdy, zaczyna wraz z nim wygasać. Człowiek hojny nie chciałby go kontynuować, a sprawiedliwy cieszyć się będzie jego zniesieniem.
