Safe in their Alabaster Chambers

First print Time and Eternity poem IV, 4
J poem 216 | Fr poem 124

Safe in their alabaster chambers,
Untouched by morning and untouched by noon,
Sleep the meek members of the resurrection,
Rafter of satin, and roof of stone.

Light laughs the breeze in her castle of sunshine;
Babbles the bee in a stolid ear;
Pipe the sweet birds in ignorant cadence, —
Ah, what sagacity perished here !

Grand go the years in the crescent above them;
Worlds scoop their arcs, and firmaments row,
Diadems drop and Doges surrender,
Soundless as dots on a disk of snow.

Link to Books, Emily Dickinson

Bezpieczni w alabastrowych swych izbach
Ni światłem poranka, ni południem tknięci,
Ulegli, wspólnicy śpią jakiegoś wskrzeszenia,
Krokiew z satyny, z kamienia dach.

Lekko się śmieje w zamku jej świetlanym bryza;
Na pszczoły bzdurki drętwy jest słuch;
Zagwiżdzą ptaszęta nutą naiwną —
Oj, cóż za mądrość przepadła tu!

Świetnie płyną lata w rogu obfitym;
Światy wznoszą łuki, sklepienia rzędem,
Doże poddają, a diademy nikną,
Cicho, jak szczelinki śnieżynek.

The content may be used under any of the following licenses | Treści można używać pod którąkolwiek z poniższych licencji:
CREATIVE COMMONS LICENSE 4.0,
CREATIVE COMMONS LICENSE BY-SA 3.0,
CREATIVE COMMONS LICENSE 2.5.