Psalm of the Day

First print Nature poem XII, 12
Johnson poem 122 | Franklin poem 104

A something in a summer’s day,
As slow her flambeaux burn away,
Which solemnizes me;

A something in a summer’s noon, —
An azure depth, a wordless tune,
Transcending ecstasy;

And still within a summer’s night
A something so transporting bright,
I clap my hands to see;

Then veil my too inspecting face,
Lest such a subtle, shimmering grace
Flutter too far for me.

The wizard-fingers never rest,
The purple brook within the breast
Still chafes its narrow bed;
Still rears the East her amber flag,
Guides still the sun along the crag
His caravan of red.

Like flowers that heard the tale of dews,
But never deemed the dripping prize
Awaited their low brows;

Or bees, that thought the summer’s name
Some rumor of delirium
No summer could for them;

Or Arctic creature, dimly stirred
By tropic hint, — some travelled bird
Imported to the wood;

Or wind’s bright signal to the ear,
Making that homely and severe,
Contented, known, before —
The heaven unexpected came,
To lives that thought their worshipping
A too presumptuous psalm.

Link to Books, Emily Dickinson

Jest coś takiego, w dobie letniej,
Powolne jak żaru jej gaśnięcie,
Co napawa mnie dostojeństwem.

Coś takiego, w letnim południu —
Lazurowa głębia, nastrój bez słów,
Transcendentalne uwznioślenie.

A gdy dokonuje się noc letnia
Jest coś jak jasność, która urzeka,
By ją zobaczyć, dłonie splatam;

Kryję zaraz zbyt dociekliwą twarz,
By gracja ta wiotka, a lśniąca tak
Daleko mi nie uleciała.

Nie przestają palce czarodziejskie,
Purpury potok w torsu obrębie
W biegu opiętym ciągle się wierci;
Eos wznosi bursztynu proporzec,
A Helios wzdłuż turnicy dowodzi
Wozem swym czerwonopłomiennym;

Jak kwiatom co baśń znają o rosie,
A same bez drobiny nagrody
Uniosły się brwi obydwojga;

Czy pszczołom co imię miały lata
Za plotkę jakąś może, bądź majak
Ni lato im spełnić umiało;

Istocie arktycznej, tkniętej mgliście
Tropiku nutą — a ptak wędrowny
Jej właśnie lasowi przysporzył?

Jak wiatru sygnał uchu jasny,
Powściągliwe i niewymyślne,
Wysycone i wcześniej znane,
Bez napomknienia — niebo nastało:
Żywotom, co wyznanie ich miały
Za chorały, nader bogate.

The content may be used under any of the following licenses | Treści można używać pod którąkolwiek z poniższych licencji:
CREATIVE COMMONS LICENSE 4.0,
CREATIVE COMMONS LICENSE BY-SA 3.0,
CREATIVE COMMONS LICENSE 2.5.